„Zwyczajne życie”


Lydie Salvare

Suzanne to zrzęda. Wiecznie narzeka, widzi zagrożenie,
wietrzy draństwo. Nie lubi ludzi, bo oni są jej wrogami. Nowa sekretarka (jej
potencjalna następczyni) jest głupia, naiwna, beztroska, wredna. Sąsiad stęka,
skrzypi, wzbudza litość. Nikt (szczególnie szef)nie docenia jej
profesjonalizmu, oddania, zaangażowania. Córka ma jej dosyć (co jest akurat
prawdą, bo matka zadręcza ją swoją osobą, wymusza towarzystwo). Lekarz nie
rozumie.

Suzanne nie potrafi się niczym cieszyć.

Myślałam, że po odejściu z pracy w jej życiu wydarzy się coś
wyjątkowego. Może znajdzie ciekawe zajęcie? Może spotka właściwego mężczyznę? Może
wybierze się w podróż?

Nie.

Zaczyna spędzać czas ze sprzątaczką i nudnym sąsiadem szukając
podstępu nawet w trakcie partyjek remika.

Niezła umiejętność – napisać książkę przepełnioną nienawiścią
do otoczenia. Od pierwszej do ostatniej strony utyskiwania malkontenta. Brrr…


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *