„Tajemnica Vivaldiego”

 

Pedro Mendoza

 

Wolałam Dana Browna z jego „Kodem…”, ale tę książkę też przeczytałam z zainteresowaniem. Nie wciągnęła mnie tak jak wspomniany Kod ale sprawiła dużo radości, bo była tam tajemnica, zagadka i perypetie wokół jej rozwiązania.

Młody muzyk Lucio przybywa do Wenecji w celu studiowania starych ksiąg na temat swojego mistrza Vivaldiego. Poznaje córkę właścicielki hotelu w którym się zatrzymuje – Marię. Dziewczyna wie dużo na temat historii Wenecji i życia sławnego „czerwonego księdza”, jest bystra, piekna i inteligentna. Nic dziwnego, że Lucio zakochuje się w swojej „przewodniczce”. Ona obdarza go takim samym uczuciem.

Lucio odnajduje muzyczny szyfr, który jest wskazówką do rozwiązania starej, nieodgadnionej, tajemnicy Vivaldiego. Szyfrem interesują się członkowie organizacji Fraternitas Charitatis. Trwa wyścig mający na celu zdobycie cennych informacji. Para jest w niebezpieczeństwie, ale jak łatwo się domyślić to właśnie oni jako pierwsi  docierają do sedna sprawy. A sekretem okazuje się tzw. Księga Józefa z Arytmatei zawierająca prawdziwą historię Jezusa, który odratowany przez uczniów żył kolejne 35 lat u boku Marii Magdaleny.

Lucio i Maria, na prośbę kardynała,  nie „sprzedają” tej informacji nikomu.


Trochę przegadana, ale wciągająca opowieść. Lubię zagadki po prostu. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *