Pachnidło

Patrick Suskind

Wąchałam się w zgięciu ramienia i przyznaję niewiele czułam. Nic powalającego, wyjątkowego, co odróżniałoby mnie od innych. A przecież tam właśnie ukryty jest (podobno) nasz prawdziwy zapach. Jan Baptiste Grenouille tak twierdzi, a on ma węch absolutny, więc jak mu nie wierzyć. Może inni czują mnie wyraźniej?;)
Uwierzyłam w kogoś takiego. Genialnego dziwaka gromadzącego zapachy otaczającego świata, umiejącego je mieszać i tworzyć mikstury, których woń może szokować, okłamywać, zwodzić, ekscytować, podniecać, zniechęcać…Że przy pomocy kocich odchodów, błota i kilku innych „elementów” można stworzyć zapach człowieka, którego główny bohater książki nie posiadał. Wyobraziłam sobie jak chodzi po ulicach i łapie te zapachy. Jaka to musi być kaskada różnorodności. Jaki nawał. Wręcz bolesny. Nie chciałabym być obdarzona takimi umiejętnościami. I nie dziwię, że Grenouille nie umiał żyć inaczej. Bez wyrzutów sumienia, bez skrupułów, bez litości. Zapachy go zdominowały, nie dawały odpocząć, odetchnąć, atakowały. Musiał się im podporządkować. Musiał zabijać po prostu.
Ale chyba był zmęczony takim życiem skoro oddał się w ręce rozkochanej w nim (a raczej w jego spreparowanym zapachu) czeredy? A może tylko zaryzykował czekając na powalający efekt i się przeliczył?

One comment to “Pachnidło”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *