„I odpuść nam nasze winy”

Romain Sardou

Zabierałam się za tę książkę kilka razy. Parę kartek, przerwa i od nowa. Aż w końcu zawzięłam się, pominęłam prolog, na którym wciąż się zatrzymywałam, a potem to już poszło z górki. W dwa dni.
Rok 1284. Zagubiona w lasach diecezja Draguan z biskupem Haquinem na czele. Tajemniczy jeździec zabija biskupa, a książka powoli wyjaśnia powody, dla których Haquin musiał zginąć. Bo jego przeszłość miała skazę, bo odkrył, że wioska na mokradłach, która nie miała prawa istnieć, jest, i rządzi się swoimi prawami, bo za dużo wiedział. Wioska, o której mowa to Heurteloup – kilkanaście chat, ruina kościółka, tajemne tunele, schowki, trochę dzicy mieszkańcy czczący 7 bożków. Wiele lat wcześniej w wiosce przeprowadzono eksperyment – potajemnie zorganizowano inscenizację Apokalipsy, aby sprawdzić jak takie wydarzenie (niby realne) wpłynie na wiarę i zachowanie mieszkańców. Jednak eksperyment nie udał się do końca, a istnienie osady było niewygodne dla wpływowej grupy dostojników kościelnych.
Mnie się ta fikcyjna historia podoba. Przeplata się w niej kilka wątków, z których każdy krąży wokół sedna sprawy. I tajemnica jest. I kontrowersji ździebko.

3 comments to “„I odpuść nam nasze winy””

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *