„Król kier znowu na wylocie”

Hanna Krall.

Bardzo kochała swojego męża. Ta miłość dodawała jej sił w trakcie wojny, pozwoliła przetrwać. Bo nie było nic ważniejszego od postanowienia odnalezienie męża. Ten cel uświęcał środki. Była Żydówką polskiego pochodzenia, która wedle potrzeby stawała się Polką, Niemką, Żydówką, kurierem, sanitariuszką, przemytnikiem. Byle do przodu. Byle do męża. Dostrzegała okrucieństwo, bezsens, tragedię, sama tego wszystkiego doświadczyła tracąc rodzinę, cierpiąc w więzieniu i obozie, ale to działo się jakby obok. Jej miłość była ponadto.
Wojna w krótkich scenkach, z których każda dotyczy jakiegoś wydarzenia, myśli, sytuacji. Taki okrutny i surowy reportaż. Ciąg zdarzeń, które zazębiają się nabierając po pewnym czasie sensu.
Książka niby trudny czas opisuje, ale w lekki sposób. I najsmutniejsze w niej jest to, że miłość, która była przewodnikiem bohaterki, finalnie robi ją w konia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *