„Warunek”

Eustachy Rylski

Dwóch żołnierzy armii napoleońskiej – kapitan Andrzej Rangułt i porucznik Semen Hoszowski. Pierwszy (a raczej jego żołnierze) uratował życie drugiemu, a potem drugi pomógł pierwszemu. Ale nie od razu. Ich spotkanie to konfrontacja dwóch światów, dwóch zupełnie niepodobnych do siebie światopoglądów, wartości, oczekiwań. Kapitan to dumny arystokrata, ćwiczony od dziecka na żołnierza, na symbol, na idola. Porucznik to prosty syn popa, dla którego wojna to możliwość zarobku. Spotykają się, a potem głupim obrotem zdarzeń „zmuszeni” są stanąć przeciw sobie w pojedynku. Niby nie chcą, ale nie mogą się wycofać. A potem dziwnym trafem, aby ratować życie, muszą razem uciekać. Marzną, cierpią, jedzą co popadnie, gryzą się z sobą, lubią, nienawidzą, zdani tylko na siebie muszą nauczyć się współgrać, muszą przeżyć. Na złość sobie chyba najbardziej. Docierają do posiadłości Rangułta i tam otoczeni zostają opieką. Ragułt umiera a Horoszowski ma romans z siostrą kapitana. Taki dziwny ten romans, bo ani ona specjalnie się jemu nie podoba, ani on nie jest spełnieniem jej marzeń. Ale ten związek pomaga obojgu. A potem Horoszowski wyrusza przed siebie, mianując się strażnikiem legendy kapitana. Postanawia chronić naruszony, sfatygowany mit człowieka, którego nienawidził i podziwiał, nie rozumiał a jednak znał.
Nie wiem którego z bohaterów polubiłam bardziej. Pewnie bliżej mi do prostego porucznika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *