„Wszystko co minęło”

Mia Farrow

Wygląda niczym anioł. Delikatne rysy twarzy, wielkie oczy i blond włosy. Łagodna i słaba mogłoby się wydawać. O ile z łagodnością jej po drodze to ze słabością wcale. Już jako dziecko ciężko chorowała, a wspomnienie dzieciństwa nierozerwalnie łączy się ze bólem, zastrzykami i szpitalem. Choroba, mimo piętna jakim naznaczyła jej wczesne lata życia, obdarzyła ją specyficzną zdolnością przetrwania. Na zawsze zrozumiała, że bez względu na niepowodzenia należy walczyć i zachować godność. I chyba zgodnie z tą zasadą żyła i żyje.
W książce opowiada o nakręconych filmach i oczywiście o swej przygodzie z „Dzieckeim Rosemary. Wspomina Polańskiego jako perfekcjonistę, kręcącego po kilkadziesiąt ujęć jednej sceny. Do scen w ciąży gdzie wygląda niezdrowo musiała schudnąć mimo wagi 45 kg, jeść surową wątrobę i wyjść na ulicę pełną samochodów na rozglądając się.
Jako 11 – latka spotkała po raz pierwszy Franka Sinatrę,a jako 19 – latka została jego kochanką ,a potem żoną. Jak pisze – ten związek przypominał adopcję, ona młoda, niedoświadczona, a on dojrzały i mimo szczerych intencji nie potrafiący rzucić dotychczasowych przyzwyczajeń i nałogów. Potem związała się z Andre Previnem – kompozytorem, któremu urodziła bliźnięta. Następnie w Woodym Allenem. W międzyczasie adoptowała i rodziła dzieci. Woodego wspomina ciepło, ale dotyczy to tylko początkowego okresu ich wspólnego życia. Chciała mieć z nim dziecko, co on kwitował jednak słowami, że obchodzi go tylko praca. Jednak mają wspólnego potomka. Ataki furii Allena, skłonności pedofilskie, ciągłe krytyczne uwagi, brak czułości aż w końcu związek z Soon-Yi, doprowadziły do rozpadu związku.
Mia jest niesamowita. Jej poświęcenie dla gromady dzieci, które wychowała, jej oddanie i miłość, no i siła, o której wspominałam na początku, przyprawiają o zawrót głowy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *