„Kieszeń pełna żyta”

Agatha Christie

No…fajna ta Agata jest. Taka książka to idealna lektura dla nieco znudzonej, wiecznie leżącej, mało aktywnej i przydatnej kobiety w ciąży jaką właśnie jestem. Chociaż przez chwilę mogłam stać się panią detektyw i zapuścić w mroczną atmosferę Domku pod Cisami, w którym mieszkał przed śmiercią pan Fortescue. Najpierw otruto pana Rexa, a potem w posiadłości doszło do kolejnych zabójstw. Cyjanek dla żony denata, pończocha wokół szyi służącej. Inspektor Neele miał do rozwiązania trudną zagadkę. A ja razem z nim. Gdyby nie jasny umysł pani Marple, biedny przedstawiciel Wydziału Śledczego głowiłby się nad motywami znacznie dłużej. Podejrzewałam młodego Lancelota, a jakże ! Bo był taki fajny, że aż go polubiłam 😉 W całej sprawie chodziło oczywiście o pieniądze i kopalnię Kos. Muszę przyznać, że pani Agatha bosko konstruuje całą intrygę. Chyba poproszę w bibliotece o kolejne jej powieści. Lepiej późno niż wcale.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *