„Portofino”

Frank Schaeffer

Kolejna pamiątka z Jastarni.
Portofino to małe, włoskie miasteczko nad morzem, do którego każdego roku przyjeżdża na krótkie wakacje główny bohater książki – Calvin – wraz z rodzicami i dwiema siostrami. Rodzice są chrześcijanami misjonarzami – ojciec nawrócił się poprzez małżeństwo z bogobojną Elsą. Tata jest surowy i wybuchowy – wszystko może spowodować u niego zły nastrój, dlatego reszta rodziny chodzi wokół niego na placach. Matka ma kompromitujący zwyczaj nawracania „pogan” w każdym miejscu – w restauracji, w pociągu, na ulicy, na plaży, i uwielbia tłumaczyć swoim dzieciom zawiłości okresu dojrzewania, objaśniać budowę narządów rodnych – godzinami. Rodzina żyje według słowa bożego, ale nie są im obce słabości zwyczajnych ludzi. Matka romansuje ze stażystą duszpasterzem, ojciec wybucha nieopanowaną złością. Calvin ma czasem dość życia jakie prowadzi jego rodzina. Wstydzi się zachowania rodziców, stara się upodobnić do rówieśników za wszelką cenę. Poznaje dziewczynę, przeżywa pierwszą miłość, przyjaźni się z artystą gejem, łamie zakazy.
Książka bawiła mnie wielokrotnie mimo tego, że czytając ją czułam czasem rozleniwienie, znużenie – jakby to włoskie, letnie słońce, pod którym rozgrywają się wydarzenia, przygrzewało i nad moją głową.

One comment to “„Portofino””
  1. Zakłamanie i ciągłe moralizowanie. „Cudowny” zestaw. Następne zbuntowane powinny być siostry. Zastanawiam się jak długo rodzina tego typu potrafi egzystować w ten sposób… .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *