„Cichy pokój”

Lori Schiller i Amanda Bennett

Wzięłam się początkowo za ambitniejszą książkę, ale po kilkunastu kartkach utknęłam i zrezygnowałam. Na jakiś czas.
Sięgnęłam po „Cichy pokój” bo potrzebowałam czegoś, co nie będzie wymagało ode mnie zbyt wiele. Książka mimo trudnego tematu jaki porusza lekka, może nawet nudnawa. Opowiada o dziewczynie, którą w wieku 17 lat dotknęła choroba psychiczna. Młoda, pełna życia, radosna kobieta zmienia się w zaszczutą krzyczącymi w jej głowie Głosami osobę. Początkowo próbuje radzić sobie z tą wewnętrzną zmianą sama. Nawet kończy szkołę średnią i studia. Nikt z jej otoczenia nie domyśla się jak ciężką walkę toczy w swojej głowie. Jednak po pewnym czasie nie wytrzymuje i próbuje popełnić samobójstwo. Początkowo diagnozy lekarskie są niepełne, pobieżne, a rodzice nie potrafią pogodzić się z chorobą córki. Lori – bohaterka i autorka książki – próbuje na zmianę: żyć „normalnie” i leczyć się. Narkotyki, podejrzane towarzystwo, kolejne próby samobójcze. Leki, które otrzymuje działają krótko. Staje się niebezpieczna dla otoczenia, dzika, otumaniona, okropnie gruba i… zagubiona. Trwa zawieszona między skrajnymi emocjami. Albo kocha, albo nienawidzi. Dopiero nowy, eksperymentalny lek pozwala jej wyjść na prostą. Może myśleć bez wysiłku, czuje więzi z ludźmi, nie izoluje się. Po wielu latach choroby wraca. Opuszcza szpital i angażuje się w akcje na temat schizofrenii, dzieli doświadczeniami z choroby.
To prawdziwa historia. Gdyby nie upór i ogromna determinacja bohaterki, nie byłoby jej dane wrócić do normalnego życia. Lori pokonała długa drogę, o której opowiada książka.

5 comments to “„Cichy pokój””
  1. Mam znajomego cierpiącego na schizofrenię. Mówił mi, iż panuje ogólny pogląd, że choroba ta jest typowa dla ludzi o słabej konstrukcji psychicznej, tymczasem to podobno nieprawda. Kiedy ten znajomy nie brał środków farmakologicznych działy się z nim „cuda”, których byłam świadkiem. Obecnie je bierze, chodzi regularnie do psychiatry i egzystuje zupełnie normalnie. Niemniej czasem spotyka się z brakiem zrozumienia i negatywnym odbiorem społecznym.

  2. nie uważam tej książki za nudnawą, ani mniej ambitną. raczej jest bardzo interesująca i wymaga od nas jednak wiele zastanowienia jeżeli chcemy zrozumieć co czują ludzie cierpiący na schizofrenie, jak to „działa”. Po przeczytaniu nie udało mi się po prostu odłożyc jej na półkę i sięgnąć po pierwszą z brzegu inną pozycję. „Cichy pokój” ma coś w sobie. I coś po sobie zostawia.

  3. ja mam brata chorego na schizofrenie- i również nie uważam, aby ten temat był lekki.Dla większości osób jest to choroba o której gdzieś tam słyszeli i współczuja tym ludziom ale tak naprawde wiekszość z nich nie zdaje sobie sprawy z jej powagi. Czasami sie zastanawiam komu bardziej współczuć- mojemu bratu czy mamie, która musi sobie radzić z tą choroba tak samo jak i on. Która wstaje w nocy by uspokoić brata- bo po tych „wspaniałych” lekach o których pisze koleżanka nie porafi czasem usiedzieć w miejscu- potrafi przechodzić cała noc. Potrzebne są takie książki. Ale czy to coś zmieni?…..jesteśmy bezradniiii

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *