„Nostalgia anioła”

Alice Sebold

Myślę, że ta książka to forma autoterapii. Jak przeczytałam na okładce, autorka będąc nastolatką padła ofiarą brutalnego gwałtu. O tym była jej pierwsza książka, której nie czytałam, o tym jest i ta pozycja. Może pisząc na taki temat pisarka zrzuca z siebie ciężar, strąca ból jak pył z rękawa. Stara się oswoić tragedię, którą przeżyła. Trochę bałam się tej książki, bo wszelkie sceny gwałtu na kobiecie wywołują u mnie automatyczny szczękościsk i pięściościsk. Ale mimo tego, że akcja toczy się wokół gwałtu i morderstwa, wcale o tym nie opowiada. Główna bohaterka – Susie – trafia po śmierci do własnego nieba, z którego obserwuje swoich bliskich. W niebie spełniają się wszystkie jej życzenia, jest tam prawie szczęśliwa mimo ogromnej tęsknoty i bezradności. Stara się naprowadzić rodzinę, przyjaciół na ślad zabójcy i wskazać miejsce, w którym ukrył jej ciało. Nie udaje się to oczywiście. Widzi jak rozpada się jej rodzina. Siostra zmaga się ze współczuciem, mały braciszek stara się zrozumieć sytuację, matka zdradza ojca i ucieka, ojciec szaleje z rozpaczy. Mordercą jest sąsiad, którego na początku nikt nie podejrzewa poza ojcem dziewczyny. Susie dostaje szanse powrotu na ziemię, na bardzo krótki czas, w ciele koleżanki. Myślałam, że właśnie wtedy pomoże rozwiązać zagadkę swojej śmierci, lecz nie, ona wykorzystuje tę możliwość w specyficzny sposób – kocha się z chłopcem, który był jej szkolną miłością. Robi to czego po prostu nigdy nie doświadczyła, a czego tak bardzo pragnęła. Smutna książka, a jednocześnie pełna miłości. Coś o życiu, coś o śmierci. O nienawiści, wybaczaniu, zapominaniu…

4 comments to “„Nostalgia anioła””
  1. komentarz mi się nie chce dodać…:(
    wczesniej napisałam, że taki pomysł to sztampa, nie podoba mi się i pewnie gdzies na górze takie słowa, ktoś uznał za zbyt surowe…:) ale przy nich zostaję

    jak i przy opinii, że lubię Twoje komentarze do książek:)

  2. Nigdy się nie zapomni, jeśli się nie wybaczy. I to tak prawdziwie, z głębi serca. Czy jednak to jest możliwe? Trudne, ale nie niemożliwe.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *