„Miasto utrapienia”

Jerzy Pilch

Tyle o tej książce słyszałam, tyle czytałam, więc gdy pojawił się nowy katalog Świata Książki, a w nim okładka z bankomatem na pierwszej stronie, postanowiłam kupić.
Zamówiłam, przeczytałam. Spodziewałam się zupełnie innej historii. Wszędzie , w krótkim opisie książki widnieją słowa „Patryk Wojewoda, główny bohater posiada niezwykły dar – „słyszy” cyfry, które wstukują ludzie korzystający z bankomatów. Od jego humoru zależy, co zrobi z czterema cyferkami PIN-u” dlatego sądziłam, że wokół tych zdolności będzie toczyć się akcja. Niby tak właśnie jest, ale momentami można stracić orientację komu książka jest poświęcona. Czy Patrykowi i jego niespotykanym umiejętnościom , czy dziadkowi Janowi, czy ojcu Patryka – rozkochanemu w sobie, we własnych oracjach i kobietach, czy może Konstancji – mającej bogate wspomnienia erotyczne kochance Patryka. Powieść jest przewrotna. Bawi, nuży, zaskakuje celnością spostrzeżeń, zniechęca przydługimi zdaniami, ciekawi trafnością sądów, opisów, uwag. Przez całą książkę przewija się postać papieża. Główny bohater chciał nim zostać będąc dzieckiem, we wsi krąży plotka o przyjeździe i osiedleniu się ojca świętego. Wobec tej osoby nikt nie pozostaje obojętny, a na podstawie stosunku wobec papieża objawia się w książce cały wachlarz ludzkich zachowań.
Nie znałam do tej pory twórczości Pilcha, ale muszę przyznać, że jego styl spodobał mi się.

2 comments to “„Miasto utrapienia””
  1. Nie czytałam: „Miasta utrapienia”, ale słucham czasami na Trójce, kolejnych fragmentów książki.
    Nie przypadła mi do gustu, ale myślę, że pewnie zupełnie inaczej się to czyta niż słucha. Poza tym mogę słuchać tego tzw. „jednym uchem”, bo jestem wtedy w pracy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *