„Różowe tabletki na uspokojenie”

Książka zawiera felietony pisane przez Krystynę Jandę dla miesięczników – „Uroda” i „Pani” w latach 1996 – 2002.
Otrzymałam ją w prezencie na 30-te urodziny. Od… 🙂
Z tego powodu w czytaniu kryło się dodatkowe święto.
Otwierałam kolejne, pachnące nowością kartki z dźwiękiem charakterystycznym dla stron „świeżego” wydania.
Cieszy mnie możliwość kształtowania książki po raz pierwszy jak np. nagniatanie wzdłuż zszycia tak, aby kartki nie zamykały się, gdy kładę książkę przed sobą.
Lubię odgłos rozrywanych kartek.

Krystyna Janda napisała: „Pisanie jest dla mnie potrzeba i swoistą terapią, lekarstwem na uspokojenie, bezsenne noce, kłębiące się myśli, na wieczną we mnie potrzebę kreacji”.
Czasem czuję podobnie.
Tylko, że ja jestem zwykłą, piegowatą dziewczyną, której życie, nie wystawione na użytek publiczny toczy się zwykłym, przeciętnym torem.
Ona jest gwiazdą.
Ja piszę dla siebie, bo muszę. Bo chcę zapamiętać. Bo lubię.
Ona pisze dla innych, bo musi. Bo lubi. I jej za to płacą. 🙂

Różne są te felietony.
Ciekawe, nudne, zagmatwane, proste, zwariowane, przyziemne, głupie, mądre…
Rzadko kupuje gazety, a już bardzo rzadko gazety dla kobiet. Dlatego nigdy nie trafiłam na felieton autorstwa Jandy. Poprzez książkę miałam okazję posilić swą wiedzę na temat aktorki i jej spojrzenia na świat.
W ostatnim z zamieszczonych felietonów napisała, że należy „…śmiać się, śmiać! I żyć..” Po prostu.
I z tym się zgadzam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *