Strzępki snów

z dzisiejszej nocy to mieszanka o dziwnym zabarwieniu.
Pamiętam, że na moich kolanach siedziało dwóch małych chłopców, w różnym wieku, każdy miał włosy ścięte na pazia, takie jakie nosił mój syn gdy był mały. Śmialiśmy się. Wiedziałam, że to moje dzieci. Śnił mi się poród. Parłam, parłam i parłam, aż w końcu urodziłam. Do stojącego obok męża krzyczałam: Ale na pewno!! Jesteś pewien, że urodziłam !! To nie sen !! ….Ale to był sen, po którym przebudziłam się na chwilę. Potem kolejny sen – lekcja angielskiego (wczoraj byłam na pierwszej, po 4 miesięcznej przerwie…brrr), w trakcie której koleżanka gotowała pomidorówkę, na moją prośbę. Zrobiła tak dużo, że zupa zalewała podłogę. Siedzieliśmy na krzesłach, a pod naszymi nogami falowało pomarańczowe morze pełne makaronu. Po zajęciach, lektorka o tybetańskiej urodzie (efekt oglądanego wczoraj filmu) zaczęła myć nogi uczniom. Ja leżałam na jakimś łóżku i wiedziałam, że śmierdzą mi stopy. Namawiała, ale nie zgodziłam się mówiąc, że mnie to krępuje i nie życzę sobie aby mnie nawet dotykała. Odstąpiła, a siedzący obok chłopak żartobliwie dotknął mnie palcem i to było sympatyczne.

5 comments to “Strzępki snów”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *