„Buszujący w zbożu”

Książkę wypożyczył dla siebie mąż. Rzadko czyta, więc zainteresowałam się dlaczego wybrał akurat tę. Jak mi powiedział – to powieść kultowa, którą zachwycił się jeden z jego idoli muzycznych Jim Morrison.
Dlatego gdy przeczytał, postanowiłam jej popróbować.

Jest napisana bardzo lekko, w bezpośredni sposób dlatego czyta się ją łatwo, czasem z uśmiechem, czasem ze smutkiem.
Główny bohater książki, a dodatkowo jej narrator – Holden – to nastolatek, który czuje się samotny, inny. Wszyscy ludzie których zna, których widzi, z którymi rozmawia, spotyka się, to podporządkowani konsumpcyjnemu stylowi życia nieczuli kabotyni. Holden łamie reguły, nie dba o to, co pomyślą o nim inni, stara się zachować własną twarz. Mimo wielu filozoficznych myśli jest jednak tylko dzieckiem. Buszując w świecie obłudy i głupoty, czuje się zagubiony i bezsilny przeciw wszystkim, ale nie ulega. Jest sobą.
Ciekawa książka. Przeczytałam z przyjemnością.

Pewnie większe wrażenie zrobiłaby na mnie gdybym czytając ją miała 15, 16 lat. Wtedy wierzyłam, że mogę zmienić cały świat. Teraz cieszą mnie jakiekolwiek zmiany wokół mnie. 🙂

9 comments to “„Buszujący w zbożu””
  1. a wiesz, że w Stanach prowadzi się ewidencję w której księgarni w jakim mieście ktoś kupił tę książkę i potem szuka się tego kogoś „na wszelki wypadek”. Czemu??? Bo to dzieło było ulubioną lekturą paru psychopatycznych zabójców w USA i po przeprowadzeniu jakichśtam badań wyszło, że może mieć destrukcyjny wpływ na czytelnika. I dlatego sprawdza się kto i gdzie kupił tę pozycję.

    To tak gwoli ciekawości:)))

  2. Aha, ten co kropnął Lennona też czytał, choć nie Amerykanin.
    Ciekawe, kogo kropnie Mozaika? Bo przecież stanu ducha kobiety przy nadziei za wzór równowagi psychicznej podawać nie można… ;o)

  3. poznać wszystkie smaki, to za wiele na krótki żywot. Czego się nie uda, można spróbować u innych. Książki są doskonałe . Niekoniecznie trzeba mieć piętnaście lat.
    Rośnij zdrowo i czytaj

  4. Umieć pozostać sobą niezależnie od mody, królującego stylu życia czy etyki towarzyskiej. Na to trzeba być silnym wewnętrznie człowiekiem, człowiekiem z zasadami, ale też „trzeźwo” myślącym. Bo nie każde „bycie sobą” jest „byciem człowiekiem”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *