spektakl TV

Poruszył mnie wczorajszy spektakl teatralny zatytułowany „Porozmawiajmy o życiu i śmierci” w reżyserii Krystyny Jandy. Sam fakt, iż palce maczała w tym przedsięwzięciu pani Krystyna, do której mam szczególny sentyment, sprawił, że spojrzałam na widowisko przychylnie. Ale nawet ta rekomendacja w postaci reżysera nie była potrzebna.

Bohaterami sztuki są ojciec, matka i dorosły syn. Mąż jest przedsiębiorcą, żona atrakcyjną kobietą bez wykształcenia, syn dealerem narkotyków. Każde z nich żyje we własnym świecie. Nieczuli na problemy innych, zapatrzeni w siebie, próżni, pozbawieni skrupułów. I nagle w tym wszystkim każdemu z nich przychodzi zmierzyć się z poważnym problemem. Mąż zostaje napadnięty we własnym sklepie, żona dowiaduje się o raku piersi, syn dopuszcza do aborcji.
Smutna jest samotność, z którą muszą dzielić się kłopotami. No bo z kim?
Mimo szerokich kontaktów, o których świadczy wciąż używany telefon komórkowy, nie mają nikogo, nawet siebie nawzajem.
Zakończenie widowiska nie jest jednoznaczne. Pozostawia widzowi wybór. Można pomyśleć że dla bohaterów sztuki nie ma już szansy. Ale niekoniecznie.
Zaskakujące jest poza tym wplecenie w akcje scenek z ukrzyżowania Chrystusa.
Wciąż zmienia się tło wydarzeń, chmury na niebie przybierają dziwaczne kształty.
Taka otoczka dodała przedstawieniu mistycyzmu i wzniosłości.
Oglądałam spektakl teatralny w ciemnym pokoju syna otulona kocem w kratkę.
Mąż wybrał „Terminatora”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *