nad Zalewem

Trzydniowe szkolenie nad Zalewem Sulejowskim w niewielkim ośrodku położonym wśród bujnych sosnowych lasów. Cisza, świergot ptaków, chłodny wiatr znad zbiornika. Samotne spacery, grupowe zajęcia, ognisko, piwo, rowery wodne. Ciekawe wykłady, sympatyczna współlokatorka, dobre, domowe jedzenie. Nowe piegi na nosie, ślady po ukąszeniach komarów, zerwany pasek od sandała. Motywacja do dalszej pracy a jednocześnie rozleniwienie spowodowane błogim stanem nicnierobienia. Nowe znajomości, nowe wspomnienia.
Ciekawostki:
1. W trakcie nocnego ogniska komar ugryzł mnie w powiekę. Swędziało, położyłam się spać. Następnego dnia nie mogłam otworzyć oka. Zaropiałe, spuchnięte wyglądało jak po solidnym uderzeniu. Okłady z zimnej wody tylko częściowo złagodziły opuchliznę, musiałam (chciałam) iść na wykłady. Zdecydowany nieład na mojej głowie sprzyjał kamuflażowi. Niesymetryczna grzywka dodała mi tajemniczości. Powieka boli jeszcze dzisiaj.
2. W trakcie drogi powrotnej – samochodem, miałyśmy niebezpieczną sytuację na drodze. Przy wyjeździe na drogę z pierwszeństwem przejazdu, koleżance zgasł samochód. Prosto na nas, z lewej strony, z której siedziałam, jechał autobus. Na szczęście kierowca zorientował się w porę. Wyhamował zatrzymując się jakieś 2 metry od nas. Zamarłam w tamtej chwili. Widziałam tylko ten zbliżający się autobus i nie wydałam z siebie żadnego głosu.
3. W trakcie samotnego spaceru po plaży zostałam zaczepiona przez pana w wieku mojego ojca, który koniecznie chciał popływać ze mną na rowerze wodnym. Odmówiłam. Podobno mój kolor włosów itd….
4. W jadalni ośrodka była pokaźna kolekcja figurek słoni. Wszystkie obowiązkowo z trąbami wzniesionymi do góry. Nie można było zabrać żadnego na pamiątkę.

Gdy przypomni mi się jeszcze coś godnego uwagi, nie omieszkam o tym wspomnieć na blogu. 🙂

Jestem zadowolona, wypoczęta, wyprana z brudnych myśli, zrelaksowana i wciąż mam przed oczami widoki, którymi upajałam się nad Zalewem.

9 comments to “nad Zalewem”
  1. Mozaiko… jakoś tak wszyscy ostatnio wyjeżdżają w piękne miejsca… miło spędzają czas… zazdroszczę i przynajmniej opisami się sycę 🙂
    … a co do komara… też sobie miejsce wybrał…

  2. Bylem tez nad tym zalewem, ale pare lat temu. Rzeczywiscie, ladnie tam, ale najwazniejsze, ze odpoczelas i pozbylas sie brudnych mysli :)) To wszystko da sie jednak naprawic, sandala tez, a po brudne mysli zapraszam do siebie ;P

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *