po grecku

W ostatni czwartek pojechaliśmy na wycieczką do miasta sąsiadującego z naszym.
Poza wizytą w ZOO, spacerami po starych uliczkach, podziwianiu cudnej fontanny na starym rynku, odwiedziliśmy pewną restaurację. Lubię miejsca o jasno określonym klimacie, a to takim właśnie było. Nie pamiętam nazwy.
Wszystko w restauracji podporządkowane było tematyce greckiej. Ściany w kolorze „ekri”, niby zniszczone, odłupane, a na tym niebieskie jęzory w załamaniach zlizujące biel sufitu. Nad oknami sklepienia, tak jak i nad szerokim wejściem, nad drzwiami do toalety, nad barem. Dużo obrazków – stare reprodukcje z widokiem na Olimp, Ateny, Akropol, i małe, soczyście niebieskie malowidła z widoczkami morza – latarnie, łódki rybackie, wysepki. Na stolikach wazoniki z motywami z greckich naczyń. Menu na kartkach jak ze starej księgi, z literkami przypominającymi charakterystyczne elementy starożytnej greckiej świątyni.
Brakowało jedynie stłumionych jęków greckiej kithary w tle.

7 comments to “po grecku”
  1. grackie knajpy to moja specjalność, jak zresztą na półGreczynkę przystało:))) Polecam Apollo w Zbrosławicach, gdybyście zabłądzili w moje okolice:)))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *