„Mała Steinberg” – teatr

Obejrzałam wczoraj „Małą Steinberg” w Pani wykonaniu.
Sztuka trwała zbyt krótko, nie zauważyłam upływu czasu, wręcz zdziwiłam się że to już koniec.
Na początku zaskoczyła mnie Pani obecność na scenie już w momencie gromadzenia się widzów. Ponieważ siedziałam na balkonie, nie zarejestrowałam tak istotnego „szczegółu” jakim było Pani ciało. Wydała mi się Pani wielką, kraciastą poduszką 🙂
W trakcie trwania sztuki przeżywałam różne momenty. Chwile wzruszenia, smutku, ale również rozbawienia. Starałam się stłumić moje parsknięcia wywołane śmiechem z szacunku do poważnego, starszego jegomościa siedzącego obok mnie. Nie zawsze mi się udawało. Czasem jednak poważniałam i zamyślałam się nad tragedią dziewczynki. A może nad tragedią rodziców takiego dziecka? Bo tak naprawdę Mała była szczęśliwą osobą. Jej świat wypełniony muzyką, zachwytem, naiwnością był jasnym miejscem. Nie rozumiejąc znaczenia niektórych wydarzeń, mówiąc o wszystkim z głębokim przekonaniem sprawiała wrażenie pogodzonej ze swoim losem.
Była Pani przekonująca, prawdziwa w tej roli.
Jedno mnie jednak zastanawia. Czy dzieci autystyczne mówią tak dużo? To nie jest złośliwa uwaga. Moje wyobrażenie dziecka z taką blokadą wynika z obrazów, jakie zapadły mi w serce po obejrzeniu kilku, mniej lub bardziej dobrych filmów fabularnych na ten temat.
Dla własnych potrzeb, podzieliłam więc sobie wypowiadany przez Panią tekst na – ten właściwy, wypowiadany do Kogoś i ten, może ważniejszy, jakim rozmawia Mała sama ze sobą, we własnej głowie. Mam nadzieję że się Pani nie gniewa. 🙂
Dziękuję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *