sen

Przyszłam z samego ranka na rynek ze sporym pudełkiem. Rozłożyłam stolik, położyłam na nim karton. Obok mnie rozkładali stoiska mężczyźni. Jeden z nich zapytał czym handluję. Grzybami – odparłam. A po ile?. Nie wiem – odpowiedziałam. Taką ilość grzybów sprzedałbym za tysiąc – rzucił. Podniosłam pokrywę pudełka. A w nim…ułożone rzędami, na sznureczkach, kolorowe, równiutkie, różnorodne grzyby. Sama byłam zdziwiona. Tak jakbym nie spodziewała się takiej zawartości kartonu. On patrzył zaskoczony. Ja dotykałam grzyby zachwycając się ich kształtem i barwą.

One comment to “sen”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *